piko nie wie, o czym mówi (i trolluje)

…więc w tym miejscu skomentuję jego przytyki do mnie. ;-)

Nie zamierzam dochodzić, czy piko napisał, co napisał, bo nie wie, o czym mowa, czy może zrobił to z całą premedytacją. Zajmę się tylko meritum sprawy.

Otóż, piko zjechał mnie za moją rozszerzoną definicję “buga” przedstawioną w poprzedniej notce. Żeby udowodnić, jaki ten marcoos jest głupi, zacytował nawet Wikipedię.

Owszem, piko ma rację, że “bug” to błąd w programie. Jasne. W powszechnie przyjętym znaczeniu. Do śledzenia błędów istnieją specjalizowane narzędzia, jednym z nich jest Bugzilla, autorstwa programistów Mozilli (a wcześniej Netscape), używana także przez szereg innych podmiotów (1, 2, 3, 4), nawet przez ukochaną przez piko Opera Software (choć w przypadku tej ostatniej Bz nie jest dostępna dla szerokiej publiki).

Ta sama Bugzilla i zawarte w jej bazie danych “problemy” nazywane “bugami” wykorzystuje się jednak do śledzenia nie tylko prawdziwych błędów w oprogramowaniu, ale także wszelkich innych kwestii do rozwiązania, ślicznie w Polglish nazywanymi przez piko “ticketami”. Wśród użytkowników Bz przyjęło się określenie “bug” w znaczeniu “zgłoszenie w systemie Bugzilla”. Można marudzić, może się to nie podobać, ale tak po prostu jest. Podobnie sprawa ma się z wszystkimi innymi bugzillami – tej od KDE, tej od Gnome’a, tej od Novella, Apple’a i (zapewne, bo kto tak naprawdę wie…) Opery.

Tak, “ticket” byłby lepszą (angielską) nazwą. Nie zmienia to faktu, że przepisywacz w PCLab zrobił z ogólnego “buga” (niech będzie, że w znaczeniu “błąd w programie”, ale o tym dalej) “dziurę”, a kolejny w WI “poważną dziurę”, co jest, nomen omen, błędem.

Wśród prawie 350.000 problemów (“bugów”), jakie od 1998 roku uzbierały się w bugzilla.mozilla.org można wyróżnić:

  • prawdziwe dziury w programie (w rodzaju “W module Foo funkcję Bar można wykorzystać do zrobienia Czegoś Bardzo Złego”)
  • inne błędy w programie nie związane z bezpieczeństwem (np. “Literka ‘ą’ w czcionce Comic Sans na stronie zawierającej równania w MathML wyświetlana pod BeOS-em ma ogonek nie w tą stronę”)
  • problemy dot. lokalizacji (np. “w polskiej wersji Sunbirda brakuje przecinka tam i tam”)
  • problemy “ewangelizacji technologicznej” (np. “www.ministerstwo-slusznych-krokow.gov.pl nie wpuszcza Firefoksa, wymaga IE 6.0 SP 1 pod Win ME w specyficznej konfiguracji i rozdzielczości 485×297”)
  • problemy infrastruktury IT (np. “Serwer shmoo.mozilla.org nie jest widoczny z Chin Ludowych, bo odcina nas Wielki Firewall”)
  • i inne

Dalej piko stwierdza:

Mozilla sama z siebie nie wypuszcza oficjalnych komunikatów w j. polskim (…)

Wystarczyłoby minimum dobrej woli, by zauważyć link “Strefa prasowa” na stronach Mozilla Europe

Następnie, popełniając wyjątkowo nieładny błąd interpunkcyjny, pisze piko:

Polscy dziennikarze, mogą jednak napisać do Zbyszka (…)

Zbyszek ma całą masę innej roboty. Polscy dziennikarze mogą śmiało pisać do press@aviary.pl i press@mozilla-europe.org. Linki do tych maili są na odpowiednich stronach.

I piszą – ci, którzy tworzą autorskie teksty. Nie piszą przepisywacze, bo zazwyczaj wolą przepisać szybko 15 kolejnych tekstów, niż stworzyć jeden porządny.

Doświadczenie ostatnich kilku lat nauczyło mnie, że w 95% przypadków prostowanie tekstów przepisywaczy jest bezskuteczne. Nawet jeśli stanie się cud i ktoś tekst poprawi, to zrobi to po trzech dniach, kiedy “przetłumoczony” artykuł dawno wyleci z głównej strony.

Wolę więc czasem napisać na blogu. Zwłaszcza, kiedy pokazuję raczej samo zjawisko wykładniczo rosnącego stosunku treści wyssanych z palca do faktów przy kolejnej “głuchotelefonicznej” parafrazie…

Wróćmy jeszcze do “bugów”. Wydanie Firefoksa 2 beta 2 blokują problemy praktycznie wszystkich w/w rodzajów poza “ewangelizacją technologiczną”. Oto lista 17 bugów/problemów/ticketów/jak-zwał-tak-zwał blokujących betę 2. Zapoznajcie się z nią sami i wyciągnijcie wnioski. :)

Co tam jeszcze piko zmanipulował?

Ale wprost nie mogę uwierzyć, że dla Mozilli (w oficjalnej wypowiedzi dla prasy), bugiem jest taka pierdółka jak konieczność uruchomienia nowej strony.

W jakiej wypowiedzi dla prasy? Autor z InformationWeeka przeczytał wewnętrzne podsumowanie spotkania developerów, w którym słowa “40 bugs” zostały użyte właśnie w kontekście “zgłoszeń w Bugzilli”. Cóż, widać, że piko nie przeczytał artykułu, o którym pisze. RTFA, Piotrze!

Co do “cenzurowania” komentarzy… Niczego tutaj nie cenzuruję (chyba że w wyjątkowo skrajnych przypadkach). Jeśli czyjś komentarz się nie pojawia, to dlatego, że wyłapał go filtr antyspamowy. Nie mam większego wpływu na jego działanie, to “ficzer” WordPress.com, mogę go tylko wyłączyć (ale wówczas Wasze komentarze utonęłyby w reklamach Viagry i Roleksa).

Komentarz piko i kilka innych, które wpadły w sito Akismeta, przywróciłem. Wszystkim urażonym “cenzurą” radzę podawać w komentarzach mniej URL-i i ograniczyć używanie dziwnych znaczków. I proszę o powstrzymanie się od pisania, jaki to marcoos zły, bo cenzuruje. Lepiej i prościej wysłać mi maila, albo zagadać do mnie na IRC-u i zapytać, czy przypadkiem Wasz komentarz nie został mylnie uznany za spam.

OK, mam nadzieję, że wszystko już jasne. :)

Znowu dziennikarze…

Internet Explorer Feedback – tak nazywa się narzędzie do zgłaszania błędów w Internet Explorer. Microsoft stworzył je w oparciu o rozwiązanie znane z produktów Mozilli, Bugzillę.

…pisze WebInside. Ja wiem, że w naszym kraju był kiedyś dziwaczny zwyczaj robienia z nazw własnych nazw ogólnych (por. nazywanie każdych butów sportowych "adidasami" i określanie gazowych ogrzewaczy wody mianem "junkersów"), nie wiem tylko, po co ktoś ten idiotyczny zwyczaj chce dalej krzewić. Ale jeśli już ktoś musi to robić, to takie zgwałcone nazwy już-nie-własne powinien pisać z małej litery.

Żeby było jasne: Microsoft NIE używa napisanej w Perlu Bugzilli, tylko własnego systemu zrobionego w .NiET. Bugzilli za to używają inni konkurenci Mozilli, tacy jak Apple (bugs.opendarwin.org) i Opera (bugs.opera.com).