Nightlies i ftp.mozilla.org dla opornych

Pomyślałem sobie dzisiaj, że warto zrobić mały przewodnik po “eftepie” Mozilli i jego zawartości, co powinno w przyszłości zapobiec pomyłkom takim jak ta opisana w poprzedniej notce.

Na początek – mamy tak naprawdę dwa serwery z plikami Mozilli: releases.mozilla.org i ftp.mozilla.org.

releases.mozilla.org (dostępny także przez protokół FTP) to serwer, na którym znajdują się oficjalne wydania programów. Najczęściej to ten serwer jest mirrorowany. Co my tu mamy:

  • addons – katalog z rozszerzeniami i motywami z serwisu addons.mozilla.org. Jedyny katalog, w którym znajduje się głównie oprogramowanie osób spoza Mozilla.org.
  • bouncer – katalog z plikiem konfiguracyjnym “bouncera”, zapewniający właściwą synchronizację mirrorów. Nic interesującego dla nikogo poza adminami serwerów lustrzanych.
  • w pozostałych katalogach znajdziemy wszystkie oficjalne wydania aplikacji Mozilli, od Firefoksa i Thunderbirda przez SeaMonkey i Camino po XULRunnera.

Jeden drobiazg – nie ma sensu pobierać plików bezpośrednio z tego serwera. Pobierając Firefoksa czy Thunderbirda ze strony oficjalnej (Firefox – tutaj) zostaniemy przekierowani do właściwego regionalnie serwera lustrzanego. Nie obciążajmy r.m.o – zwłaszcza w dniach wydań głównych wersji – dzięki temu wiecej osób będzie mogło bez problemów pobrać oprogramowanie.

ftp://ftp.mozilla.org/ – główny FTP Mozilli,  (dostępny też po HTTP). Na nim z kolei mamy, oprócz pełnej zawartości r.m.o, także:

  • OJI – bardzo stare pliki wtyczki Javy dla bardzo starych Macintoshy. Obecnie nic ciekawego.
  • artwork – okładki oficjalnych płytek CD-ROM z Firefoksem 1.0, Thundebirdem i śp. pakietem Mozilla.
  • cck – czyli Client Customization Kit, dzięki któremu możemy zbudować własnego Firefoksa z innymi ustawieniami niż domyślne (uwaga: rozpowszechnianie takiej modyfikacji bez zmiany nazwy na niezawierającą słowa “Firefox” podlega szczególnym ograniczeniom; szczegóły na podlinkowanej stronie)
  • chimera – tak kiedyś nazywało się Camino, katalog ten zawiera bardzo stare wersje tej przeglądarki dla Mac OS X
  • data i profiles– wyniki różnych testów, którym poddawano Firefoksa czy SeaMonkey; pliki bardzo stare…
  • directory – Mozillowy (powiedziałbym nawet: “postnetskejpowy”) SDK dla usług katalogowych LDAP. Nic ciekawego dla zwykłego użytkownika Firefoksa i Thunderbirda.
  • diskimages – obrazy ISO ww. płytek z Firefoksem i Thunderbirdem 1.0.x
  • firebird, phoenix – tak kiedyś nazywał się Firefox; katalogi te zawierają stare wersje i bardzo nieaktualne nightlies programu.
  • grendel – klient poczty w Javie… Jedyna w jakimś sensie zrealizowana część projektu Javagator, którego celem było wykonanie wersji Netscape Communicatora w Javie. Udało się zrobić tylko klienta poczty. Katalog zawiera archiwa z kodem źródłowym. W pewnym sensie Grendel jest protoplastą Thunderbirda – pierwszym klientem poczty Mozilli nie będącym (aczkolwiek nie z założenia ;-)) częścią pakietu typu Mozilla 1.0…
  • js – kod źródłowy interpreterów JavaScriptu Mozilli. Znajdziemy tu zarówno SpiderMonkey (napisany w C++; część Gecko, a zatem i Firefoksa), jak i Rhino (implementacja JS w Javie) oraz nowy, powstający na bazie kodu ofiarowanego przez Adobe, Tamarin.
  • l10n-kits – pliki przydatne (dawno temu) dla osób zajmujących się tłumaczeniem Netscape 6 i Firefoksa 0.10. Ogólnie śmietnik pełen do niczego nie przydatnych dziś staroci. :)
  • minimo – wydania i nightlies anulowanego projektu przeglądarki opartej na Gecko dla Windows CE i Linuksa/arm.
  • mobile – tu znajdą się pliki nowego projektu przeglądarki z Gecko dla urządzeń mobilnych
  • mozilla.org – link symboliczny, wskazuje do tego samego katalogu…
  • mozilla – wydania, nightlies oraz przeróżne nieaktualne materiały dotyczące śp. pakietu Mozilla (w tym wywiady, prezentacje, nagrania…)
  • msgsdk – zabytkowy SDK do pisania klientów śp. Netscape Messaging Servera, plik z 1998 roku…
  • nsprNetscape Portable Runtime, pliki źródłowe mozillowej nakładki na biblioteki w rodzaju libc.
  • security – biblioteki odpowiadające za szyfrowanie, aktywnie rozwijana jest dziś tylko NSS (Netscape Security Services vel Network Security Services); w katalogu kod źródłowy poszczególnych wydań i różne inne pliki, których, wybaczcie, nie chciało mi się sprawdzać. :)
  • webtools – zawiera kod źródłowy poszczególnych wydań Bugzilli i… IRC-owego bota “Mozbot“. :)

Teraz przyjrzyjmy się podkatalogom pominiętym powyżej: firefox, thunderbird, seamonkey, camino, xulrunner. Będę te katalogi omawiał na przykładzie Firefoksa, bo ich struktura jest identyczna.

  • releases –  oficjalne wydania, to samo, co na serwerze releases.mozilla.org.
  • nightly – posegregowane według dat i wersji (ściślej, gałęzi w CVS) codziennie budowane pakiety Firefoksa dla 3 głównych systemów (Windows, Mac OS X, Linux/i686). Najnowsze pakiety z danej gałęzi znajdują się w katalogach o nazwie zaczynającej się od “latest”.
  • tinderbox-builds – podobnie, ale pakiety generowane są mniej-więcej co godzinę, część posortowana wg maszyn, które je zbudowały (“pacifica”, “prometheus” itp.)

Wśród nightlies znajdziemy także zachowane osobno pakiety będące “kandydatami” do wydania.

Tak więc, jeśli któryś plik znajduje się w katalogu innym niż “releases”nie jest tym, za co ktoś mógłby go błędnie uważać, nawet jeśli ma w nazwie “3.0” (czy “3.0b3” albo “b4”) bez żadnego dopisku i po instalacji przedstawia się jako “oficjalna” wersja. Może się tak przedstawiać – bo jest kandydatem do wydania jako oficjalna wersja, ale czy stanie się oficjalną paczką – nie wiadomo, dopóki nie zostanie dogłębnie przetestowany.

Od tego właśnie są nightlies i tinderbox-builds. Chodzi o to, żeby zawsze można było zainstalować do testów aktualny stan programu. Procedura budowania non-stop pakietów nie jest niczym niezwykłym, każda firma czy organizacja zajmująca się tworzeniem oprogramowania tak robi. Różnica w przypadku Mozilli polega na tym, że jako projekt open source tworzony przez tysiące wolontariuszy z całego świata pakietów takich nie ukrywa za firewallem, tylko udostępnia publicznie wszystkim zainteresowanym.

Budowanie conocnych i cogodzinnych pakietów ma same zalety i tylko jedną drobną wadę – czasem może na nie trafić ktoś, kto nie wie, do czego one służą. Mam nadzieję, że ta notka pomogła trochę w zrozumieniu tych wszystkich zawiłości…

Jeśli jesteś (lub chcesz zostać) testerem Firefoksa – śmiało, pobieraj i instaluj nightlies (albo nawet tinderbox-builds). Wykonuj testy według procedur Litmusa,  albo po prostu poużywaj te paczki przez jakiś czas i zgłoś wszystkie odnalezione błędy w Bugzilli. Zajrzyj też na QMO. Im więcej testerów – tym lepiej dla projektu, a co za tym idzie – dla wszystkich użytkowników.

Jeśli jednak chcesz po prostu zainstalować sobie Firefoksa (albo Thunderbirda czy SeaMonkey) i używać go do “normalnych” (czyli nie testowych) celów – nie pobieraj nic spoza katalogu “releases”. Najlepiej po prostu zaczekaj, aż program pojawi się w oficjalnej witrynie. Żaden odnośnik do rzekomo kompletnej wersji podany w artykule nawet najbardziej renomowanego serwisu informacyjnego przed oficjalnym wydaniem nie prowadzi do ostatecznej wersji! Może prowadzić tylko do czegoś, co ma szanse taką wersją się stać — albo i nie. A o oficjalnym wydaniu dowiesz się najszybciej właśnie z oficjalnej witryny.

PS. Kurczę, dawno się tu tak nie rozpisałem. :)

A nie mówiłem?

Czy jednak ktoś potrzebuje czegoś flockopodobnego, ale ograniczonego do serwisów AOL? Wątpię…

…pisałem w styczniu. No i wyszło na moje. Netscape – c’est fini. Chris Finke, jeden z reanimatorów Netszkapy, ma rację pisząc, że taką decyzję AOL powinno było podjąć w 2003 roku, w momencie zamknięcia biur NCSP w Mt. View i utworzenia Mozilla Foundation.

Po rozwodzie Netscape.com z Web 2.0 (obecnie portal ten to AOL.com z innym logo, a zrzynka Digga przeniesiona została na Propeller.com) nastąpiło jednoczesne wykastrowanie Netscape’a 9 z wszystkich społecznościowych wihajstrów, skutkiem czego jedyną wartością dodaną NN9 względem Firefoksa 2 była marka Netscape. Przy czym czy to jest “wartość dodana”? Marka “Firefox” jest dziś bardziej rozpoznawalna niż “Netscape” była kiedykolwiek…

Na Slashdocie theurge14 pyta: “Kiedy jesteś największym ISP w USA i przejmujesz zarówno Netscape’a jak i Winampa, wraz z wszystkimi developerami Mozilli i Nullsoftu, w jaki sposób potrafisz to wszystko tak monumentalnie sp******ić?”

No właśnie. Przejęcie Netscape’a w 1999 r. kosztowało AOL ponad cztery miliardy dolarów (inna sprawa, że wyliczono to w akcjach AOL, a nie prawdziwych pieniądzach). Te miliardy poszły na zakup technologii, której nie potrafiono wykorzystać sensownie (Netscape 6!) i marki, z którą AOL nie wiedziało, co zrobić (przeglądarka, portal, tani ISP, cudo pt. Netscape Desktop Navigator, zrzynka Digga… pewnie jeszcze jakiś inny poroniony pomysł, o którym zapomniałem).

Tymczasem okazało się, że wystarczy tylko odciąć niekompetentnych decydentów AOL od technologii Netscape’a, by ta technologia odniosła sukces. Dotyczy to głównie Firefoksa, gdzie ten sukces jest niesamowity, ale całkiem nieźle ma się przecież Thunderbird, a także oprogramowanie serwerowe śp. NCSP, dziś w rękach Sun Microsystems i Red Hata

Ciekawe, czy decydenci AOL zadają sobie pytanie Siary z Killera: “Widzisz Wąski, urwałeś kurze złote jaja!”… Problem w tym, że z tego urwania zdali sobie sprawę cztery lata po fakcie. Kiedy kilka tygodni temu ruszał AOL.pl, wielu polskich bloggerów było zdziwionych, jak taka wspaniała firma jak AOL może odwalić takiego bubla. Mnie to nie dziwi – i nie powinno dziwić nikogo, kto zna historię Netscape’a…

PS. Szczęśliwego Nowego Roku!

Kto jest czyim klonem, czyli genealogia Mozilli i Netscape

Mógłbyś dać jakieś linki gdzie jest to napisane, że Netscape bazuje na aktualnych wersjach Firefoxa . Bo jakby nie było to raczej większość przeglądarek bazuje na silniku gecko który był/jest używany w Netscape. Czy nie wydaje się to śmieszne stwierdzenie, że przeglądarka która konkurowała z IE , od której kodu powstały Mozille i później ff ( tak po krótce) jest teraz nazywana klonem czy alternatywą ?

– pyta (nie mnie, ale co tam…) ba10 w komentarzach na jakimlinuksie. Może więc warto przypomnieć, jak to było.

Do 1998 roku słowo “Mozilla” miało dwa znaczenia: było nazwą kodową przeglądarki Netscape Navigator a jednocześnie imieniem zielonej jaszczurki – maskotki firmy Netscape Communications Corporation. W 1998 roku zainspirowany sukcesem Linuksa Frank Hecker przekonuje szefostwo firmy do upublicznienia kodu źródłowego kolejnej, piątej wersji przeglądarki Netscape Communicator oraz testowego wówczas silnika NGLayout, dziś zwanego Gecko (jest o tym trochę w filmie “Revolution OS” – polecam ;-)).  Powstaje nieformalna Mozilla Organization, w której skład wchodzą pracownicy Netscape jak i zewnętrzni programiści. Mozilla.org i Netscape wspólnie dochodza do wniosku, że Mariner (NC5) nie nadaje się do niczego i skupiają się na rozwoju przeglądarki (czy raczej pakietu) opartej o silnik NGLayout/Gecko.

Pakiet ten jest wydawany pod nazwą “Mozilla” w wersji czysto opensourcowej, a pod nazwą “Netscape 6” w wersji z doczepionymi AOL-owymi śmieciami.  NS6 jest wysoce niestabilna i staje się praktycznie gwoździem do trumny Netscape’a. Oparta na Mozilli 1.0 wersja 7 i kolejne (NN7.1 na Mozilli 1.4) mimo lepszej stabilności i ogólnie niezłej jakości nie poprawiają sytuacji.

Zaraz po wydaniu Netscape 7.1 AOL zamyka biura Netscape w Mountain View i zwalnia wszystkich pracowników NSCP. Tego samego dnia powstaje Mozilla Foundation, niezależna od Netscape/AOL. Historia prawdziwego Netscape’a dobiega praktycznie końca.

Wcześniej, równolegle z rozwojem pakietu Mozilla, część developerów tworzy coś, co dziś nazywamy “Firefox”.  Robią to, bo uważają, że świetne technologie opracowane przez Mozilla.org nie realizują swojego pełnego potencjału w ramach ociężałego, konserwatywnego i oblepionego byle czym pakietu Netscape.

Ostatnią wersję pakietu Netscape, 7.2 na zlecenie AOL/Time Warner opracowuje MozDevGroup. Prawie nikt z dawnych pracowników NSCP nie ma z tym nic wspólnego.

Mozilla Foundation odchodzi od pakietu na rzecz osobnych aplikacji (Firefox, Thunderbird), a pakiet pozostawia grupce wolontariuszy pod wodzą Roberta Kaisera.  Firefox zdobywa popularność, wychodzą coraz to nowsze jego wersje, podczas gdy marka “Netscape” dogorywa jako kiepski portal internetowy i tani ISP dla niekumatych.

AOL zaskoczony tym, że Firefox wybił się na dwucyfrowy udział w rynku, próbuje się połapać, kto “urwał kurze złote jaja” i próbuje, żałośnie dość, wrócić do gry. Wpadają na pomysł przywrócenia do życia marki Netscape jako przeglądarki. Zlecają kanadyjskiej firmie Mercurial opracowanie Netscape Browser 8 na bazie Firefoksa 1.0. Nowy Netscape Browser 8 jest hybrydą – zawiera także silnik Internet Explorera, działa tylko pod Windows, jest niestabilny i rzadko łatany. Za rzadko, żeby można było z niego korzystać. W przeciwieństwie do samego Firefoksa 1.0, NB 8 odnosi kompletną, totalną klapę.

W międzyczasie portal Netscape.com pod wodzą Jasona Calacanisa wkracza w świat web2.0, stając się nietechnologicznym klonem digga. Względny sukces tak odrodzonego portalu sprawia, że AOL potrzebuje narzędzia wspomagającego korzystanie z nowego Netscape.com. I to jest przyczyna kolejnej reanimacji trupa, jakim był wtedy Netscape Browser/Navigator. Wychodzi wersja 9.0b1, opracowana tym razem przez pracowników AOL, a nie firmę zewnętrzną. Od Firefoksa 2 różni się praktycznie tylko integracją z nowym portalem.

Podsumowując, relacja między marką “Netscape” a marką “Mozillą” jest dość skomplikowana, poplątana wręcz: Netscape 9 jest przeróbką Firefoksa 2, a Netscape 8 – Firefoka 1.0. Są one następcami pakietu Mozilla/Seamonkey, na którym z kolei bazowały Netscape’y 6 i 7, a wszystkie te programy wywodzą się od Netscape Mosaic/Netscape Navigatora/Netscape Communicatora 1.x-4.x, a wcześniej od NCSA Mosaic, wspólnego przodka z IE.

Osoby, które tworzyły legendę firmy Netscape w latach 90. albo są dziś zupełnie poza branżą przeglądarkową, albo pracują dla fundacji, korporacji lub stowarzyszenia Mozilla.  W AOL rozwojem NN9 zajmuje się dosłownie garstka osób. Ich wkład to te kilka rozszerzeń związanych z portalem i nowa skórka. NN9 jest więc nie tyle klonem, co dystrybucją Firefoksa.

“Duch” i klimat dawnej Netscape Communications Corporation żyją wewnątrz Mozilla.org/Mozilla Corp. Słowo i logo “Netscape” jest dziś tylko jedną z marek Time Warnera, która usilnie i nieudolnie od 4 lat próbuje coś z nią zrobić, rzucając się od ściany do ściany, zmieniając strategię średnio co pół roku.

Mam nadzieję, że więcej wyjaśniłem, niż zamotałem. ;-)

PS. Na koniec, na czym dokładnie bazowały Netscape’y:

NS 6 – Mozilla 0.6
NS 6.1 i 6.2 – Mozilla 0.9
NS 7.0 – Mozilla 1.0
NS 7.1 – Mozilla 1.4
NS 7.2 – Mozilla 1.7
NB 8.x – Firefox 1.0/Gecko 1.7.5 i częściowo MSIE 6
NN 9.0b1 – Firefox 2.0.0.4(a raczej coś pomiędzy .4 a .5)/Gecko 1.8.1.5pre

Netscape Navigator 9.0 beta

Pojawiła się pierwsza wersja beta przeglądarki Netscape Navigator 9.nn9.png

Tak naprawdę jest to Firefox 2.0 (a dokładniej, 2.0.0.5pre) z brzydszą (IMHO) skórką, daleko idącą integracją z nowym, “społecznościowym” portalem Netscape.com i paroma drobiazgami (“jednorazowe” zakładki w “Link Padzie”, miniprzeglądarka w panelu bocznym czy też rozciąganie pól tekstowych przy pomocy myszy). Menu “News” zawiera tylko kanały RSS portalu Netscape.com i nie znalazłem jeszcze sposobu na dodanie innych.

Twórcy NN9 twierdzą, że można w niej instalować rozszerzenia przeznaczone dla Fx 2 (co jest IMHO niezbyt rozsądne – przecież GUI jest nieco inny i nie da się wykluczyć, że po zainstalowaniu czegoś, co nie było przeznaczone dla NN 9, nie dostaniemy “żółtego ekranu śmierci“).

NN9 dostępny jest dla Windows, Mac OS X i Linuksa (w przeciwieństwie do wersji ósmej, która była wydana tylko w wersji dla systemu Microsoftu).

Ciekawostka – mimo że dziewiątka to beta, wersja ósma zniknęła z głównej strony browser.netscape.com. Nic dziwnego, przecież większego szajsu niż Netscape Browser 8 ta firma nigdy chyba nie wyprodukowała. :)